Moonlight Animate: zapis, który mówi, i eksport, który pokazuje
Są funkcje, których nikt nie zauważa, dopóki ich nie ma. Zapis pliku to chyba najlepszy przykład — używasz go setki razy dziennie i myślisz o nim dopiero wtedy, gdy coś jest nie tak. W tej fazie wzięliśmy na warsztat cały „ostatni metr" pracy z plikiem: zapis, eksport i to, co program mówi (albo dotąd NIE mówił) po drodze.
Zapis jak w profesjonalnych edytorach
Do tej pory Ctrl+S w Moonlight Animate za każdym razem pytał, gdzie zapisać plik — nawet jeśli dokument miał już swoją nazwę i miejsce na dysku. Teraz działa tak, jak wszyscy tego oczekują:
- Zapisz (Ctrl+S) — dokument z nazwą zapisuje się po cichu do swojego pliku. Bez pytań. Pracujesz w trybie sceny animacji? Zapisze scenę. Program wie, co robisz.
- Zapisz jako… (Ctrl+Shift+S) — świadoma decyzja „chcę nowy plik": zawsze otwiera dialog, a dokument od tej pory mieszka pod nową ścieżką.
- Zapisz kopię… — zapisuje migawkę „na bok" (np.
rysunek-kopia.mart), ale Twój otwarty dokument zostaje przy swoim pliku, swoim tytule i swoich niezapisanych zmianach. Idealne na wersje „na wszelki wypadek".
Do tego drobiazg, który zmienia codzienność: po każdym zapisie i eksporcie pasek stanu potwierdza, co się stało — nazwa pliku, jego waga (KB/MB) i wymiary. Koniec z zapisywaniem „w ciemno" i sprawdzaniem w eksploratorze, czy plik naprawdę powstał i ile waży.
„Eksportuj jako…" — zobacz wynik ZANIM zapiszesz
Największa nowość tej fazy. Dotychczasowy eksport działał, ale był ślepy: wybierałeś jakość JPEG liczbą i dowiadywałeś się, jak wyszło, dopiero po otwarciu pliku. Nowy dialog Eksportuj jako… odwraca kolejność:
- Podgląd pokazuje ZAKODOWANY obraz — nie oryginał, tylko dokładnie to, co trafi do pliku. Zjedziesz z jakością za nisko? Artefakty kompresji widzisz od razu, po lewej, zanim klikniesz „Eksportuj".
- Rozmiar pliku jest dokładny, nie szacowany — program naprawdę koduje obraz w pamięci i pokazuje wynik co do bajta. A robi to w tle, więc nawet na wielkich dokumentach suwak jakości chodzi płynnie.
- Zmiana rozmiaru robiona porządnie — gdy eksportujesz w innej rozdzielczości, dokument jest renderowany od nowa w docelowym rozmiarze. Tekst i kształty wektorowe zostają ostre, bo nie skalujemy gotowego obrazka — rysujemy go jeszcze raz, we właściwej wielkości.
- Kilka rozmiarów naraz — lista skal (0.5x, 1x, 2x…) z własnym przyrostkiem nazwy dla każdej.
Jeden klik i masz komplet:
ikona.png,ikona@2x.png. Ukłon w stronę wszystkich, którzy robią assety do gier i aplikacji. - Formaty PNG / JPEG / WebP / GIF / BMP / TGA, tryb 8-bitowy dla mniejszych PNG, progresywny JPEG, kontrola metadanych i zawsze poprawny kolor (sRGB z osadzonym profilem).
Szybki eksport — zero dialogów
Dla tych, którzy eksportują ten sam sposób sto razy dziennie: w Preferencjach ustawiasz raz format,
jakość i folder — a potem Szybki eksport robi wszystko jednym kliknięciem, bez żadnego okna.
Plik ląduje obok dokumentu, z automatycznym unikaniem nadpisania (nazwa (2).png). Etykieta w menu
zawsze pokazuje, w jakim formacie wyjdzie plik.
I jeszcze jedno — karty dokumentów na diecie
Zakładki otwartych dokumentów były po prostu za wysokie. Teraz są niskie — tyle, ile potrzebuje tekst — a odzyskane piksele wracają tam, gdzie ich miejsce: na płótno.
Miłego tworzenia!